Nie wiem czy słyszysz mnie w tym momencie, wiesz jak się czuję, gdy zerkam na wasze zdjęcie?
RZUĆ TE PAPIEROSY, każdy z nich życie kradnie
Aż dziwne jak wszystko może się spierdolić,
potem mniej rzeczy cieszy, więcej boli
Mówią, że pieniądze szczęścia nie dają - tak mówią tylko ci, co je mają
Przyjaźń to jest to, co nas trzyma
nie wchodzi się tu łatwo, choć bywa
Chodzi o to, że mam po co żyć odkąd ty jesteś obok
Bo nie sztuką jest opierdolić mnie za bzdurę,
sztuką jest odezwać się gdy tego potrzebuję.
Ej, było tak, mieliśmy być razem, nie odmienię biegu tamtych zdarzeń
Wiem, nietrudno stracić orientację w czasach grubych ściem,
bo tu każdy bohaterem jest historii z trzecim dnem
Znowu następny dzień daje powód mi,
by zebrać myśli i zapytać o to ciebie się znów
Kiedy nie chcesz mnie widzieć, ja widzę ciebie,
byłem zawsze przy tobie, gdy byłaś w potrzebie,
nie mam siły powtarzać zawsze tobie w kółko,
nie chcesz dziś odebrać mojego telefonu, trudno
Dziś już nie rozmawiamy godzinami przez telefon i nie są całym życiem dla nas wszystkie przeżyte spotkania
I prawie skończona opowieść, zmieni się w tą,
której koniec jest zapisany w słowach
Czasami najpiękniejsza prawda to szaleństwo
Więc zanim wykonasz ruch dobrze zastanów się nad nim,
bo każdy łyk powietrza może być twoim ostatnim
Jest już za późno i wszystko to przeszłość, najpierw raj, potem piekło i wściekłość
Życie to bitwa, prawdziwa wojna, prawdziwa miłość, my, nasz syn
Ciężko będzie usunąć te blizny, ona żyje, ale świat jest już inny
Jesteś tylko jedna, dzięki tobie się uśmiecham,
co by się nie działo jednak, świat może poczekać
Nie cofnę czasu, nie powstrzymam łez, które spadły
Dziś znów zaczął pić, by zapomnieć swoją przeszłość, coś co było i odeszło gdzieś daleko
Zmarnowałem szanse kiedyś, dziś marzę żeby coś zmienić
Czasem coś mi mówi, żebym lepiej ugryzł się w język,
więc miażdżę go zębami, ale nie umiem przezwyciężyć
Nie pozwolę żeby ktoś kiedyś wszedł pomiędzy nas,
nie ma mowy żeby cokolwiek mogło rozdzielić nas
Co zrobić, gdy cię bliscy robią w chuj, dajesz im serce, a dostajesz gnój
Z perspektywy wszystko jest inne,
nie mam pojęcia kto ponosi winę
Idę po ulicy w nocy, nie patrząc gdzie jest koniec,
nie mam siły stać w miejscu i ogrzewać dłonie
Jesteś za daleko bym mógł powiedzieć tobie co mnie kłuje w sercu, i tak później się dowiesz
Ludzie jak zaczarowany las, przysłuchując się drzewom,
czuję jak pulsuje w nas coś głębokiego
Jeśli kochasz życie i Bóg nad tobą czuwa, to masz taką siłę, że przeżyjesz nawet po tych paru kulach
Chcę patrzeć z Tobą w jedną stronę,
zapomnieć o tych rzeczach co łączą przemoc z domem
Kto nie próbuje, ten nic nie zmieni
Nie szczekam, zostawiam to politykom,
idę do słońca niekoniecznie z motyką
Teraz jest mi zimno, czuję deszczu krople, chcę dla ciebie zawsze dobrze,
czuję się winny, staram się, wiem, bo kiedyś byłem zupełnie inny
Ogarniam to w całość lecz źle mi to idzie
Ogień co dzień trawi tych co się poddali
I wiedz, że z Tobą pod prąd mogę iść,
nawet stąd przez tą autostradę życia
Człowiek jest tylko sumą oddechów, wiec nie mów mi, że jest jakiś sposób
od początku chciałam znać myśli twe
Nie odejdę jak są kłopoty - to byłby dowód głupoty
Nie potrafisz mnie skrzywdzić,
to nie potrafisz mnie kochać
Ostatni moment, zamykasz drzwi,
gdy bliski człowiek z miłości drwi
Wiem, że będzie dobrze, możesz mnie teraz posłuchać,
posłuchaj swojej intuicji, możesz jej zaufać
Serce zawsze bije mi mocniej, gdy na ciebie patrzę
Wiesz czemu Bóg nie zna moich pragnień?
Zamiast o nie, co dzień modle się o Twoje zdrowie
Kolor jest jeden, lecz ma wiele odcieni
Dobrze jest mieć kogoś u boku, kiedy los nie sprzyja i spada masa kłopotów
Czasem myślę nadszedł czas dla mnie, by iść do psychiatry albo może po prostu wrócić i kupić ci kwiaty
Przy dźwiękach mijających lat za szybami, zacząłem zastanawiać się nad tym co stało się z nami i czemu nie zarzucasz mnie tymi planami więcej
Niebezpiecznie jest wierzyć w to, że coś trwa wiecznie
mam zajebistą ochotę ostro przytulić się
Jeśli patrzysz na realny świat, założę się, że nie widzisz tego co ja
Chodź pokażę Tobie świat w moich barwach,
tam gdzie wiatr unosi nas nad obłoki i te miasta
To wiara zawsze była we mnie, życie nie zawsze mnie kochało
Ja zawsze kochałem życie
Nie mówię czasem nic, milczenie złotem jest
Ty może nie wiesz, lubię jak się śmiejesz
Często jest tak, że wszystko się zmienia, zmieniło się nie do przewidzenia
Ja się nie wcinam w cudze życia, żyj szczęśliwie,
tylko nie wmawiaj mi, co tu jest prawdziwe
Twój dotyk pozwala mi sprostać temu,
czemu bez Ciebie bym nie mógł
Dobrze jest mieć na kogo liczyć kiedy potrzeba pomocy, a cała reszta milczy
Przebacz, nie jestem idealny, ale chociaż zabiorę Cię z sobą i nigdy nie zostawię
Pamiętasz, szklana pogoda, słona morska woda, wzburzona górska postać wtulona w me ramiona
Im dłużej mówisz nie, mnie dopada kryzys,
nawinę Ci tak, że mnie znienawidzisz
I nie wiem sam czy przy tym tempie chcę przeżyć tutaj jeszcze choć jeden dzień
Zdrajca ideałów co udaje kumpla, a wpierdala cię pomału
Beton zabija w nas co najcenniejsze, potrzeby żeby komuś oddać nasze serce
Ile dałbym by zapomnieć cię, bo chcę już o tobie nie pamiętać
Tak bardzo chcę zapomnieć, to powraca do mnie jednak
Nie damy się, trzymajmy się razem, uczciwość i wierność niech będą drogowskazem
Olllson 20/04/2011 15:26:59 [Powrót] Komentuj
Blog & dodatki na bloga
