odrzućmy to badziewie
make me smile.
spraw bym się uśmiechnęła
pierdol taką robotę, w której jesteś więźniem!
ulice pełne bólu, obdarte z marzeń
Zapamiętam ten dzień.
pełen Ciebie i mnie.
Mam swoje prawa,
nikt nie zabroni mi się zastanawiać.
Ten uśmiech, w którym tonę jest mój, lecz jakiś obcy
cichy szept czasami jeszcze łaskocze mnie w szyję. oddechem opowiada coś o mnie z tamtych dni.
Tu żyć trzeba powoli, nie ma przebacz i boli
Nie chcę zmarnować kolejnego dnia
nie słucham komentarzy ani recenzji
ignorancję zmieniam w siłę która da mi zwyciężyć
nie wiem, że robię źle, póki dobrze jest
chociaż każdy głupi błąd kiedyś do mnie wróci, dobrze wiem
i dobrze, że nie będę się tym przejmował
chodź, dam ci recenzje z życia bliższe od Boga
na ciele czuć strach przed porażką
Nikt oprócz Ciebie mnie nie zna
Nikt dla kogo byłabym trochę warta.
Wiem że życzysz mi klęski, modlisz się, klęczysz. Liczysz na moje błędy. Ostatni będą dziś pierwsi, to czas potęgi. Historię piszą zwycięzcy.
to wbrew nadziei, ale trzeba wierzyć
że mamy siłę by świat zmienić
nim nadejdzie sąd ostateczny
Kiedyś się obudzę i znikną problemy wiem to,
ciągłe wkurwianie stanie się legendą.
Ten świat uczy mnie być skurwysynem - nic mnie nie wzruszy,
Dziś już, za nim zginę chcę czuć, że żyję..
Szperałeś wzrokiem w cudzej intymności
Dziś płaczesz w samotności, świętujesz w samotności
To pierwsza rata z ceny jaką płacisz za pychę
jedna historia prosto z serca,
Życie jest trujące i wiesz nas uśmierca.
Chcę przeżyć życie, umrzeć tu, zostać na zawsze
Możesz być dziś nikim dla całego świata
Pamiętaj, dla niewielu jesteś całym światem
prawdziwa wiara nie pozwoli zwątpić
Tu ich miejsce, choć to już nie to samo podwórko
Nie to samo twarze, inny smak ma powietrze
Po tylu latach jest coraz cięższe, gęstsze
jeden krok dzieli nas od mety
mam widok na twarze które chcą coś gdzieś
odpowiedzi na każde pytanie, odnaleźć sens
nigdy niedam ci osobie zapomnieć, możesz być pewien, nie jestem ztych co dzwonią do siebie tylko w potrzebie.
odwaga pcha nas tam, gdzie bohaterowie już polegli
Nie wystąpię już nigdy wroli twego obrońcy
Zamiast palców serdecznych używasz wskazujących
przepustka do lepszego życia
Choć WWA to nie Nowy Jork, chcę do końca w nim żyć
Nie uznaję warunków i porzucam naiwność
Burzowe chmury, którym nie ma końca
Wyciskają z ulic ostatni promień słońca
Bez drogi na skróty, musisz ręce ubrudzić
To nie jest kraj dla słabych ludzi
nie cel a droga, wyznacza dziś szczęście
spójrz w moje oczy, w nich są zapisane lęki, marzenia, które zbyt wcześnie odeszły
Dziś przytulę cię tylko po to, by zaraz odejść
Te uczucia nietrwałe i dlatego tak cenne
Tylko szkoda, że nasze serca nie są wymienne
Wystarczy przecież krok by to pozmieniać
Tylko ten krok jest tak bardzo nie do zrobienia
Wbij się w ten świat, ruszaj w drogę, którą masz do przejścia
Motywy są jasne, intencje nieczyste
Zawsze po stronie swoich
Jedno wiadomo, ponad wszystko honor
Zniszczy nas ten świat - niepewny uścisk ręki,
Czas pustoszy wspomnienia i pustoszy szczęście,
Zmiany? Niekoniecznie na lepsze
człowiek stworzył piekło w samym środku raju
Pukam do raju bram, oddam Bogu to co mam
Spytam dlaczego tu oddał całą władzę złu
Wzlecę w mydlanej bańce, w nieba krańce
I tam zatańczę, potem rozkroję księżyc niczym pomarańczę
I klasnę głośno, aż spadnie na mnie nieboskłon
By chwycić w ręce gwiazdy, tutaj tak może każdy
to odwaga, która daje siłę na to, by zmierzyć się ze światem pełnego zła nam
mimo przeciwności w jakich stawia nas dzisiejsza rzeczywistość, stoję twardo, bo przyjaciół swych mam
nie gryzę się w język i nie lubię
nie ulegam presji albo muszę presji uciec
Wokół szare mury, błękit nieba tu i ówdzie
Olllson 20/11/2010 20:23:59 [Powrót] Komentuj
Blog & dodatki na bloga
